"Gorąca noc czerwcowa"

Proza Jarosława Iwaszkiewicza w Teatrze Telewizji

"Sukces spektaklu "Bigda idzie" zachęcił mnie do ponownej współpracy z Teatrem Telewizji. Myślę więc o reżyserii "Nocy czerwcowej" Jarosława Iwaszkiewicza" - powiedział "Rz" Andrzej Wajda przed rokiem, po otrzymaniu Nagrody im. Schillera. Emisja spektaklu planowana jest na styczeń.

- Moralność, wysokie pojęcie o moralności wymaga podobno tego wyjazdu. Ale czy ty myślisz, moja Florentyno, że to wyjdzie komu na dobre? Przytrzymywanie się reguł najwyższej moralności bardzo często bywa szkodliwe.

- Szkodliwe?

- Po prostu destrukcyjne. Czy ty nie myślisz, że się wszystko wtedy zawali? Majątek, dom, gospodarstwo. Los małej Mary i los samej Eweliny.

- Toust passe.

- Otóż to! To teraz modne! I w wierszach, i w życiu. Że wszystko przemija. Ależ tak, ma chere, wszystko przemija.

- I to jest takie smutne.

- Oczywiście, ale chciałam ci zwrócić uwagę, że to, co przemija, może być przyjemne i nieprzyjemne.

- Może i tak.

- Tak, wszystko trwa tak krótko, ale są różne trwania. Po cóż mamy trwać w błędzie i w niesnaskach, kiedy to wszystko zależy od jednej rzeczy.

- Od czego?

- Od pewnej nocy czerwcowej.



Ten dialog prowadziły ze sobą Anna Polony i Beata Fudalej, czyli Ciotka Daniela i Florentyna - bohaterki "Nocy czerwcowej".

O realizacji tego utworu zdobywca Oscara myślał już od dawna. Były nawet plany, że zrealizuje jego wersję filmową. Częstym gościem na planie była córka pisarza Maria Iwaszkiewiczówna. Pracy ekipy przyglądała się z dużą uwagą. W rozmowie z "Tele" przyznała, że inspiracją do "Nocy czerwcowej", podobnie jak wielu innych utworów jej ojca, były autentyczne wydarzenia. - Akcja większości utworów mojego ojca rozgrywa się na prowincji. Bo właśnie tam toczy się prawdziwe życie - przyznała córka pisarza.

"Noc czerwcowa" to dramat, będący przeróbką sceniczną opowiadania pod tym samym tytułem. Dokonał jej Iwaszkiewicz zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią. Historycy literatury określają utwór mianem "opowieści o wielkiej miłości i zdradzie". Rzecz dzieje się - jak pisał autor - w pałacu w B. pewnego czerwcowego dnia roku 1827. I dwadzieścia lat później.



Głównymi bohaterami swej opowieści uczynił Iwaszkiewicz pułkownika carskiego Edmunda, w tej roli zobaczymy najpopularniejszego w naszym kraju aktora rosyjskiego Aleksandra Domogarowa, oraz Ewelinę, piękną kobietę po trzydziestce, którą gra Grażyna Szapołowska.

Andrzej Wajda zgromadził na planie doborową stawkę aktorów. Poza wymienionymi zobaczymy także Ignacego Gogolewskiego, Stanisławę Celińską, Annę Samusionek i Pawła Wilczaka.

Aleksander Domogarow, pamiętny Bohun z "Ogniem i mieczem", w roli porucznika gwardyjskiego pułku od pierwszych zdjęć oczarował całą ekipę. Zarówno wtedy, gdy - jak pisał autor - "snuł się powoli i w zamyśleniu", jak i wtedy, gdy z wielką wprawą pędził na koniu. Aktor przychodził na plan bardzo skupiony. Na początku unikał dziennikarzy. Na wszelkie wywiady zgodził się dopiero po nakręceniu sceny miłosnej z Grażyną Szapołowską.

Jan Bończa-Szabłowski

Zdjęcia Andrzej Wiktor

***

Andrzej Wajda



- O ekranizacji "Nocy czerwcowej" rozmawiałem jeszcze z Jarosławem Iwaszkiewiczem. To właśnie on z myślą o mnie dopisał dalsze dzieje bohaterów. Kiedy zobaczyłem Aleksandra Domogarowa w roli Bohuna, wiedziałem, że mam idealnego kandydata do odtwórcy rosyjskiego oficera Edmunda, i bardzo chciałem, by miał okazję spotkać się na planie z moją filmową Telimeną, czyli Grażyną Szapołowską. Pomyślałem, że mogą stworzyć piękną parę. Właściwie z myślą o nich zdecydowałem się teraz na inscenizację "Nocy czerwcowej". Bardzo cieszę się też z pozostałej obsady, którą bardzo starannie dobrałem. Iwaszkiewicz pisał przede wszystkim o tych, których znał. Dlatego są tu np. tak wyraziste portrety kobiece. Dlatego ci ludzie mają coś naprawdę interesującego do powiedzenia. Wiem, że pani Maria ma dla mnie dwa kolejne opowiadania swego ojca. Bardzo chciałbym je zrealizować. I mam nadzieję, że tym razem jedną z głównych ról będę mógł powierzyć Krystynie Jandzie.

Aleksander Domogarow



Żałuję, że mieliśmy tak mało czasu: cztery dni prób i pięć dni zdjęciowych. W takich warunkach trudno dobrze się poznać, trudno do końca zrozumieć. Pierwszy dzień był dla mnie szczególnie ciężki. Ciekawiło mnie z kim będę pracował, jak przyjmie mnie ekipa i ułożą się stosunki na planie. Nie wiedziałem, jak pracuje Andrzej Wajda, na ile mogę sobie pozwolić i jaki będzie między nami kontakt. Po pierwszym dniu wszystko było jasne. Wajda słucha aktorów, może akceptować lub nie ich pomysły, ale słucha. Dotychczasowe doświadczenie podpowiada mi, że im większy mistrz, tym więcej słucha. Przyjmuje, albo nie, ale słucha. Grażyna Szapołowska. Bezbłędnie wyczuła samotność i rozterki życiowe swojej bohaterki. Przed realizacją słyszałem, że współpraca z nią może być trudna. Nic podobnego. Zresztą mam już pewne doświadczenia w pracy z aktorkami, tymi, które uchodzą za szczególnie trudne, również.

Ignacy Gogolewski



W naszym środowisku istnieje przekonanie, że Andrzej Wajda ma listę aktorów, z którymi nie pracuje. Słyszałem, że znajdują się na niej nazwiska m.in. Gustawa Holoubka i moje. Fakt, że pan Andrzej zaproponował mi udział w tym przedstawieniu, zdaje się chyba jednak temu przeczyć. Udział w tym spektaklu przyjąłem z radością, bo jako aktor mam szczególny sentyment do twórczości Iwaszkiewicza. Przed wielu laty w Teatrze Polskim grałem Puszkina w jego "Maskaradzie", potem za swej dyrekcji w Rozmaitościach występowałem w "Lecie w Nohant". W "Nocy czerwcowej" mam bardzo miłą rolę. Gram zarządcę majątku Chwaliboga. Przyznam, że dobrze się czuję w scenerii pałacyku natolińskiego, tym bardziej że - jak się dowiedziałem - dyrektorem tej placówki jest pani nosząca nazwisko Gogolewska.

Autor artykułu: Jan Bończa-Szabłowski

Zdjęcia: Andrzej Wiktor

źródło: Rzeczpospolita z 30 listopada 2001


Banner AKCJI SOS - oni czekaj± na Twoj± pomoc - pomóż im...

Zajrzyjcie i poklikajcie - to nic nie kosztuje a może komuś pomóc

BannerMania